Po zalaniu laptopa pomógł mi serwis

 

Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której Wasz zupełnie nowy laptop ulega zalaniu? Ja też sobie takiej sytuacji nigdy nie wyobrażałem, dlatego tak bardzo mnie ona zaskoczyła. A było to tak. Kupiłem nowego laptopa Lenovo, który był mi niezbędny do pracy. Rozpakowałem go i zainstalowałem na nim wszystkie potrzebne mi systemy. A potem wziąłem sobie szklankę soku. Dalej można się tylko domyślić. Nie wiem jak to się stało, ale sok wylądował na klawiaturze i nagle wszystko zgasło.

W serwisie dokładnie osuszono mojego laptopa

serwis laptopów LenovoSzczerze mówiąc nie wiedziałem nawet co mam zrobić. Bo nowy laptop był na gwarancji, ale nie było czasu na to, żeby go wysyłać do serwisu kurierem. Musiałem działać błyskawicznie. Zacząłem od tego, że odwróciłem laptopa klawiaturą w dół. Wątpię, żeby to coś pomogło, ale zrobiłem tak jak pomyślałem. Potem poszukałem na szybko najbliższego serwisu laptopów. Dopiero potem do mnie dotarło, że gwarancja i tak nie obejmuje zalania, więc tak naprawdę mogłem znaleźć dowolny serwis. Nie wiem jakim cudem, ale niedaleko mnie działał – jak się okazało – profesjonalny i autoryzowany serwis laptopów Lenovo. Szybko się z nimi skontaktowałem i polecili mi owinąć laptopa w jakiś ręcznik i jak najszybciej go do nich przywieźć. Tak też oczywiście zrobiłem, ale przez całą drogę wymyślałem na siebie w myślach. Jak można być tak nieroztropnym i postawić szklankę soku obok nowego laptopa. Na szczęście ta historia skończyła się dobrze, chociaż kosztowała mnie sporo nerwów i trochę pieniędzy. W serwisie dokładnie osuszono mojego laptopa. Rozebrano go niemalże na części pierwsze i sprawdzono wszystkie podzespoły. Jedynie kostka pamięci RAM nadawała się do wymiany. Nie wytrzymała kontaktu z sokiem, chociaż zupełnie nie wiem dlaczego. W każdym razie za całą usługę zapłaciłem kilkaset złotych, ale to i tak niewiele jak za tak profesjonalną pomoc. Laptop kosztował znacznie więcej, więc naprawa i tak mi się bardzo opłacała. Natomiast teraz mam w stu procentach sprawny komputer przenośny, ale do tego mam jeszcze nauczkę, żeby picie trzymać z daleka od komputera.

Dzisiaj nikomu nie pozwalam stawiać napoju obok laptopa i każdego przestrzegam przed konsekwencjami takiego zachowania. Wiele osób to śmieszy, bo przecież nie każdy ma takie szczęście jak ja. Ja miałem mnóstwo szczęścia, że znalazłem profesjonalny serwis marki Lenovo, który od razu pomógł mi usunąć skutki zalania laptopa. Teraz już wiem, że nie powtórzę błędu ze stawianiem soku w pobliżu jakiegokolwiek komputera. Ostrożność w tej kwestii przede wszystkim.